Przygody Tomka Sawyera
Przeszły trzy straszne dni oczekiwania i trzy noce pełne długich godzin udręki. Miasteczko zaczęło tracić nadzieję i zapadło w odrętwienie. Nic już ludzi nie interesowało. Właśnie wtedy odkryto przypadkiem, że właściciel gospody dla abstynentów sprzedawał gościom wódkę, ale chociaż była to rzecz bulwersująca, nie wywołała prawie żadnego wrażenia. W chwili przytomności Huck słabym głosem skierował rozmowę ogólnie na temat gospód. W końcu, przygotowany na najgorsze, ostrożnie zadał pytanie, czy przypadkiem w czasie jego choroby nie odkryto czegoś w gospodzie dla abstynentów. — Tak — powiedziała wdowa. Huck zerwał się z pościeli i spojrzał na nią nieprzytomnym wzrokiem. — Co odkryto. . — zapytał bez tchu. — Wódkę. Lokal zamknięto. Leż spokojnie, moje dziecko. Ależ mnie przestraszyłeś. — Proszę mi tylko jedno jeszcze powiedzieć… tylko jedno, błagam. Czy to odkrył Tomek Sawyer. Wdowa wybuchnęła płaczem. — Cicho, dziecko, cicho. Wiesz przecież, że nie wolno ci mówić. Jesteś bardzo chory i nie możesz się tak przemęczać.