Don Kichot z la Manchy
— No, no, przyślij tylko pieniędzy, już ja go wystrychnę, że aż miło. — Tak tedy, moja żono — rzecze Sancho — a co do tego, zgoda z nami, że córka zostanie hrabiną. — A niechże Bóg broni — zawołała Juana — wolę niech ją ziemia pochłonie, niżbym ją widzieć miała hrabiną. Ale powtarzam ci raz jeszcze, rób, co ci się tylko podoba. Wy, mężczyźni, wy jesteście panowie, a my białogłowy wasze sługi. I zaczęło zaraz płakać rzewnymi łzami biedne kobiecisko, jak gdyby już córkę straciło i pogrzebać ją miało. Sancho ją uspakajał, zaręczając, że się postara jak najdłużej nie robić z niej hrabiny i poszedł zaraz do Don Kichota zająć się przygotowaniami do odjazdu. Rozdział VI Który opisuje, co zaszło między Don Kichotem a jego siostrzenicą, i ochmistrzynią, a przy tym jest to jeden z najważniejszych rozdziałów całej tej historii. Kiedy Sancho Pansa rozmawiał tak z Juaną Kaskajo, żoną swoją, siostrzenica i gospodyni Don Kichota w wielkim były kłopocie; wiedziały one dobrze, że poczciwego szlachcica opanowała znów dziwna jego mania i że ma ochotę po raz trzeci w świat wyskoczyć.